Witam
Pisząc ten post przypomniała mi się pewna historia, którą chciałabym Wam opowiedzieć. Zaczęło się w 2006 roku kiedy moja starsza siostra uczęszczając jeszcze do liceum pokazała mi pewną stronę internetową zwaną paperdollheaven.com czyli dzisiejsze stardoll.com. Byłam bardzo podekscytowana i mając zaledwie około 7 lat ubierałam kilkanaście lalek dziennie, a moją ulubioną była Paris Hilton, ale ta pierwsza w panterkowych kozakach :) Mijały miesiące, a ja ciągle z wielkim podziwem ubierałam moje wymarzone koleżanki. Zatem nadszedł ten dzień 2 luty 2008 kiedy stworzyłam swoją lalkę pod loginem olusia1 ( dla wtajemniczonych była już kolekcja w usta od DKNY). Marzeniem, każdej posiadaczki stardoll'a było zostać COVER GIRL, a z tego co pamiętam chyba nigdy mi się nie udało i nigdy nią nie zostałam :( Ważną rolę w tym stardollowym świecie było posiadanie sukienki DKNY scuba dress, która jest stosunkowo brzydka. Kolejny rok zajęło mi szukanie osoby, która sprzeda mi tę sukienkę za co najmniej 1000 stardolarów (tyle na nią uskładałam). Znalazł się chłopak z Niemiec pod nickiem Mathieu111, który sprzedał mi ją i w ten sposób byłam najszczęśliwszą dziewczynką na Ziemi. Posiadałam najpiękniejszy apartament, który meblowała mi siostra, dużo koleżanek, które robiły ze mną scenerie i pisały do mnie czy sprzedam im sukienkę. Jednak z czasem, stardoll zaczął mnie nudzić i nawet "scuba dress" czy też moja wielka kolekcja ciuchów od DKNY nie robiła na mnie wrażenia. Do dziś znajduje się moja lalka, ale już bez pięknego apartamentu, czy też wielu odwiedzin, które posiadała. Kończąc tą historię mogę porównać ją do dzisiejszego instagram'a na, którego wklepujemy mnóstwo zdjęć bez znaczenia, liczymy ile mamy obserwatorów czy też lajków pod zdjęciem. Identycznie tak jak kiedyś było z tą brzydka "scuba dress". Jeśli ją posiadałaś byłaś super, a w realnym świecie jest troszkę inaczej, jeśli masz drogie i markowe ubrania, wszyscy będą Cię szanować czy też wielbić.Czasami również jesteśmy warci tyle ile nasze dobra materialne -smutne.Peace&Love
Alexii
fot: Anna Krajda










