poniedziałek, 20 października 2014

METHOD

Witam

Pisząc ten post przypomniała mi się pewna historia, którą chciałabym Wam opowiedzieć. Zaczęło się w 2006 roku kiedy moja starsza siostra uczęszczając jeszcze do liceum pokazała mi  pewną stronę internetową zwaną paperdollheaven.com czyli dzisiejsze stardoll.com. Byłam bardzo podekscytowana i mając zaledwie około 7 lat ubierałam kilkanaście lalek dziennie, a moją ulubioną była Paris Hilton, ale ta pierwsza w panterkowych kozakach :) Mijały miesiące, a ja ciągle z wielkim podziwem ubierałam moje wymarzone koleżanki. Zatem nadszedł ten dzień 2 luty 2008 kiedy stworzyłam swoją lalkę pod loginem olusia1 ( dla wtajemniczonych była już kolekcja w usta od DKNY). Marzeniem, każdej posiadaczki stardoll'a było zostać COVER GIRL, a z tego co pamiętam chyba nigdy mi się nie udało i nigdy nią nie zostałam :( Ważną rolę w tym stardollowym świecie było posiadanie sukienki DKNY scuba dress, która jest stosunkowo brzydka. Kolejny rok zajęło mi szukanie osoby, która sprzeda mi tę sukienkę za co najmniej 1000 stardolarów (tyle na nią uskładałam). Znalazł się chłopak z Niemiec pod nickiem Mathieu111, który sprzedał mi ją i w ten sposób byłam najszczęśliwszą dziewczynką na Ziemi. Posiadałam najpiękniejszy apartament, który meblowała mi siostra, dużo koleżanek, które robiły ze mną scenerie i pisały do mnie czy sprzedam im sukienkę. Jednak z czasem, stardoll zaczął mnie nudzić i nawet "scuba dress" czy też moja wielka kolekcja ciuchów od DKNY nie robiła na mnie wrażenia. Do dziś znajduje się moja lalka, ale już bez pięknego apartamentu, czy też wielu odwiedzin, które posiadała. Kończąc tą historię mogę porównać ją do dzisiejszego instagram'a na, którego wklepujemy mnóstwo zdjęć bez znaczenia, liczymy ile mamy obserwatorów czy też lajków pod zdjęciem. Identycznie tak jak kiedyś było z tą brzydka "scuba dress". Jeśli ją posiadałaś byłaś super, a w realnym świecie jest troszkę inaczej, jeśli masz drogie i markowe ubrania, wszyscy będą Cię szanować czy też wielbić.Czasami również jesteśmy warci tyle ile nasze dobra materialne -smutne.

Peace&Love
Alexii
 























fot: Anna Krajda 

sobota, 4 października 2014

Natalie... Portman?

Witam


Mam na imię Natalia. Jak już wiadomo, to moja pierwsza przygoda z blogosferą... Tak naprawdę jestem tu dzięki namowie Oli, znanej Wam jako Alexii. Mojej młodszej siostry, która z każdym dniem coraz bardziej mnie zaskakuję i którą bardzo cenie, za jej ogromne poczucie humoru, szczerość i styl, który jest nie do skopiowania! Jest ona świetną młodą dziewczyną i na pewno zaskoczy Was swoimi stylizacjami niejeden raz!


W skład naszego teamu wchodzi jeszcze jedna osoba - Klaudia, moja starsza siostra, która zdążyła Wam się już zaprezentować. Jesteśmy trzema różnymi dziewczynami. Każda ma inny styl, ale łączy nas jedno... moda. Nie jesteśmy jej niewolniczkami. Identyfikujemy się innym stylem. I to jest bardzo ważne. Przez to pokazujemy nasza osobowość oraz oddajemy jej charakter.

Moje stylizacje nie będą aż tak barwne, ponieważ lubię stonowane kolory. W nich czuje się najlepiej, a o to właśnie chodzi. Taka właśnie jest moja dzisiejsza stylizacja. Sukienkę, którą mam na sobie bardzo lubię. Jest idealna na wiele okazji. Włoski jedwab, z którego jest wykonana dodaje jej lekkości, krój natomiast oryginalności, dlatego postanowiłam połączyć ja z moja ukochana, skórzaną ramoneską. Całość wraz z dodatkami dodała mojemu outfitowi look rockowy. Bardzo lubię nadawać moim najzwyklejszym stylizacjom charakteru, czegoś co je wyróżni, pokażę jaka jestem.

Zapraszam Was do komentowania i kliknięcia "Lubię to" 
na Facebooku-link po prawo.

Natalia